Łódzki Klub Winiarzy

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Relacje sędziów z III Konkursu Win Domowych Łódź 2011

Email Drukuj PDF

Integracja społeczności winiarzy amatorów oraz stworzenie płaszczyzny, gdzie mogli by wymieniać się doświadczeniami i ulepszać swój warsztat to cele, jakie przyświecają środowisku łódzkich winiarzy już od dawna. Oprócz cyklicznych spotkań w łódzkich restauracjach, gdzie każdy może pochwalić się swoim winem, nalewką czy miodem oraz warsztatów, odbywających się co miesiąc w siedzibie firmy Biowin, bardzo ważnym projektem jest ogólnopolski konkurs win owocowych, organizowany we współpracy z ww. firmą.

Konkursy win domowych w Polsce nie są niestety częstymi zjawiskami. A wielka szkoda, ponieważ jest to najlepszy sposób by porównać w gotowym produkcie różne surowce, metody wyrobu czy wreszcie różne „filozofie”, którymi kierują się domowi winiarze. Możliwość spróbowania i ocenienia rozmaitych win to doskonała droga do praktycznego sprawdzenia słuszności wielu teorii oraz wypracowania nowych, lepszych metod.

Ze wszystkich 76 zgłoszonych w tym roku win, każde zasługiwało na uwagę. Podanie choćby krótkiego opisu każdego z nich jest zadaniem niemożliwym, ale aby przybliżyć wrażenia i wnioski z konkursu zanotowane we wszystkich komisjach, pokrótce przedstawimy opinie kilku sędziów.

Wina wytrawne białe i różowe niestety nie były tak spektakularnie dobre jak wina słodkie, zwłaszcza czerwone. Przedstawione wina miały często wady wyglądu: wina mętnawe lub w dość klarownym winie pływające różne drobiny składników. Win zupełnie klarownych było zaledwie kilka. Wady smaku: wina o zbyt dużej zawartości alkoholu jak na kategorię win wytrawnych, zbyt wysoki poziom kwasowości lub zbyt duża ilość cukru. Jeśli chodzi o strukturę część win wykazywała braki (zbyt duży dodatek wody). Brakowało win o przyjemnej budowie z wielopłaszczyznowymi smakami i aromatami. W najlepszym przypadku aromaty i smaki były „monoskładnikowe”, zdominowane przez smak i aromat jednego składnika.
Zadziwiająco słabo wypadały wina gronowe, które uczestniczyły w konkursie w ilości ponad 30%. Jak widać twórcy tych win ulegli dogmatowi, o wyższości win gronowych nad winami owocowymi i nie chcieli wzbogacić ich smaku różnymi dodatkami, które poprawiły by ogólne wrażenie wina. Pierwsza edycja konkursu miała osobną kategorię – wina gronowe. Jednak poziom wówczas zaprezentowanych win uświadomił organizatorom, że przedstawiane wina gronowe nie mają przewagi z powodu zastosowanego surowca nad winami owocowo-kwiatowymi.

Ocena klarowności wina


Wykonanie wina owocowego wytrawnego/półwytrawnego o odpowiedniej strukturze, kwasowości, z rozbudowanymi smakami i aromatami jest możliwe, ale znacznie trudniejsze niż zrobienie wina półsłodkiego/słodkiego. Istnieje możliwość wykonania wina owocowego, wytrawnego lub półwytrawnego, bardzo dobrej jakości. Miałem okazję pić takie wina. Przykładowo, wino półwytrawne wykonane z renklody lub wino półwytrawne rabarbarowe.
W tej edycji konkursu, najwyższą notę zdobyło wino ze śliwy ałyczy a drugie miejsce zajęło wino z kwiatów bzu czarnego. Jednak z roku na rok poziom wystawianych win jest coraz wyższy. Nadsyłane wina są coraz ciekawsze i zasługujące na uwagę. Wielkie gratulacje dla zwycięzcy w tej kategorii - Edwarda Zwolińskiego. Wygrywające wino co prawda nie zdobyło medalu ale było najlepsze w tej trudnej kategorii.
W porównaniu z poprzednimi edycjami konkursu bardzo cieszy większy udział win wytrawnych i półwytrawnych. Do kategorii win czerwonych wytrawnych/półwytrawnych zgłoszono 17 win. Wszystkie (poza jednym zupełnie mętnym, o smaku i zapachu warzywnym) przedstawiały dobry poziom. Większość zgłoszonych win była dość prosta, jednoowocowa i choć wykonana bez znaczących błędów, to brakowało im głębi smaku oraz dłuższego finiszu. Co do ostatniego zarzutu, to warto wziąć pod rozwagę, przy nastawianiu win czerwonych, dodatek pewnej ilości tanin (w formie dostępnego w sklepach winiarskich proszku), które muszą znaleźć się w gotowym trunku, nadając mu odpowiedniej cierpkości, ściągającego uczucia w ustach i dłuższego finiszu. Jest to szczególnie ważne w wytrawnych winach czerwonych.
Oprócz całego szeregu dobrych win, w czasie oceniania udało się wybrać kilka szczególnie udanych, którym przyznano medale brązowe. Zwycięskim winem okazało się wino czarnoporzeczkowe z dziką czereśnią, co potwierdza ogólne przekonanie, że owoce czarnej porzeczki są jednymi z najlepszych przy wyrobie domowych alkoholi. Miejsce drugie natomiast może pokazać, że stereotyp, jakoby jagody czarnego bzu nie nadawały się na wino jednoowocowe z powodu ich specyficznego zapachu i smaku a jedynie na kupaże poprawiające kolor innych win, mija się z prawdą, a wino czarnobzowe, odpowiednio zrobione i dojrzałe, posiada przyjemny i rozbudowany aromat i smak.
Odrębną, dość delikatną kwestią przy wyrobie win wytrawnych, a szczególnie półwytrawnych jest zawartość cukru w gotowym trunku. Granica między winem półwytrawnym a półsłodkim jest bardzo niewyraźna i sugerując się jedynie smakiem i wrażliwością na słodkość dwie osoby mogą zupełnie inaczej ocenić to samo wino. Sytuacji nie ułatwia brak jednoznacznego podziału, ujętego w jednym przepisie – na różnych stronach internetowych oraz w książkach istnieją różniące się od siebie informacje o podziale win ze względu na słodycz. W wyniku tego, członkowie komisji, oceniający wina czerwone, nie posiadające wcale lub tylko w niewielkim stopniu cukier resztkowy, często zgadzali się w opinii, że dane wino jest zbyt słodkie. W rezultacie wino otrzymywało najczęściej zero punktów za słodkość i traciło w ten sposób w łącznej punktacji.



Pomiar zawartości cukru

Komisja oceniająca wina białe słodkie miała nie lada zadanie. Do oceny zgłoszono 25 win. W tych było, o dziwo, aż 11 win z dzikiej róży, z czego 8 było czystych i 3 wariacje kupażowe. Poziom win był naprawdę wysoki, o czym może świadczyć przyznanie medalu srebrnego i brązowego za dwa pierwsze wina. Były one naturalnie – z dzikiej róży! Co więcej, okazało się, że wina z dzikiej róży zajęły 6 kolejnych miejsc, 3 na podium i 3 tuż za. Ba! Żadne homogeniczne wino z DR nie dostało mniej, niż 10 punktów. Wniosek nasuwa się prosty – dzika róża stanowi w warunkach polskich chyba najlepszy surowiec do wyrobu wina, z zastrzeżeniem, że będzie to wino cięższe, o cukrze resztkowym kwalifikującym je, przede wszystkim, do kręgu półsłodkiego i słodkiego.
Położę nacisk na sformułowanie „przede wszystkim”, gdyż akurat w tegorocznym konkursie do kategorii białe słodkie zgłoszono jedno wyjątkowo dobre wino z DR, które niestety zostało źle sklasyfikowane przez jego twórcę. Komisja jednogłośnie stwierdziła, że wino zapewniające takie doznania smakowe może stanowić wzorzec, jednak równie jednogłośnie uznała, że wino do kategorii białe słodkie się nie kwalifikuje. Sprawność i rzetelność kubków smakowych została potwierdzona krótkim testem sprzętowym, który wykazał, że wino jest półwytrawne. Brak stosownych punkcików odebrał winu wygraną.
Zagłębiając się w arkusz ocen można dojść do wniosku, że domowe wino gronowe wytwarzane w Polsce nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Ze zgłoszonych 5 win gronowych żadne nie wyszło poza 10 punktów, zajmując miejsca między 19 a 25. Aż dziwne, bo mówimy o kategorii, w której dzięki cukrowi można wiele zamaskować, podrasować. Czy to brak dostępu do odpowiedniego – szlachetnego – surowca i konieczność bazowania na labruskach lub marketowych gronach deserowych? Czy jednak brak odpowiednich warunków, by szlachetne grona dojrzały i nabrały charakteru? Pomiędzy pierwszą szóstką win z DR, a pierwszym gronowym z miejsca 19 są „standardy” takie jak: śliwka, truskawka, głóg, kwiat bzu i jabłko. Ba, nawet takie kuriozalne wino pigwowcowe wyprzedziło wina gronowe, mimo że nie dostało kompletu punktów za klarowność.

Analiza parametrów wina

W komisji, która oceniała wina czerwone półsłodkie i słodkie mieliśmy do oceny 21 win zadeklarowanych jako czerwone. Mieliśmy również dwa wina (zresztą znakomite) określone przez autorów jako wiśniowo-truskawkowe. W winach tych nuta świeżej aromatycznej truskawki była tak dominująca, że powinny znaleźć się w kategorii wina białe półsłodkie i słodkie, a ich obecność w tejże byłaby przez sędziów zauważona i doceniona.
Wina, które mieliśmy okazję oceniać w tym roku były naprawdę na wysokim poziomie. Dostrzegł to i docenił zaproszony sommelier, pan Przemysław Kowalski.
Wygląd win, czyli klarowność i kolor, były bez zarzutu. Jeśli chodzi o strukturę wina, to czasem zbyt dominujący był alkohol, co jest niestety częstym mankamentem win domowych oraz nadmierna kwasowość.
W czołówce dominowały wina z czarnej porzeczki. Były to wina bardzo wyraziste, aromatyczne, często w kompozycji z innymi owocami. Jeśli autorom udało się uzyskać równowagę między słodyczą, kwasowością i poziomem alkoholu to te wina były w punktacji sędziowskiej wyraźnie premiowane.
Konkursowe trunki serwowane są losowo, więc niestety podany ,,poprzedni” jest w stanie zakłócić właściwą ocenę i odbiór ,,następnego” w kolejce wina.
Na tle win ekstraktywnych słabiej wypadały bardzo dobre wina, subtelnie zbudowane i delikatne. A były takie w tej kategorii. One to - smakowane indywidualnie, bez presji uciekającego czasu i konkurencji ,,wyrazistszych” z pewnością doczekałyby się należnego im uznania.
Reasumując można powiedzieć że poziom konkursu w widoczny sposób wzrasta. Jest to na pewno efektem rosnącej wiedzy i umiejętności osób pasjonujących się tworzeniem domowych win.

Na zakończenie pozostaje nam tylko podziękować wszystkim, którzy brali udział w bardzo udanym III Konkursie Win Domowych, zarówno organizatorom, jak i uczestnikom. Nadesłane w tym roku wina stały na wysokim i dość wyrównanym poziomie. Dlatego uznania należą się nie tylko zwycięzcom i medalistom ale wszystkim, którzy zdecydowali się przedstawić swoje najlepsze trunki poza gronem bliskich i przyjaciół. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku konkurs zgromadzi jeszcze większą liczbę uczestników i jeszcze znakomitsze wina domowej produkcji. Do zobaczenia w Łodzi w 2012 roku!